LARUM GRAJĄ! POLERUM POTRZEBUJĄ

Czytając tytuł dzisiejszego felietonu pomyślicie sobie zapewne, że autorowi coś się pomieszało w głowie… nic bardziej mylnego i już spieszę z wyjaśnieniem.

To od początku.

Całkiem nie tak dawno odebrałem telefon od naszego klienta który jest właścicielem firmy sprzątającej i taka oto wynikła rozmowa: 

-Panie Arturze, pan wie, że mam kontrakt na utrzymanie czystości w kilku biurowcach.

-Owszem, wiem, w czym mogę pomóc?

-W holach recepcyjnych posadzki są wyłożone naturalnymi kamieniami, wygląda na to, że granitem, oraz marmurem, które w dniu oddania budynków do użytku pięknie się błyszczały, dzisiaj już nieszczególnie. Potrzebna mi jest pańska pomoc…

Umówiłem się więc z klientem na oględziny, oczywiście nie miałem pewności jaka jest przyczyna takiego stanu rzeczy, domyślałem się natomiast, że jednym z problemów może być naturalne zużycie okładzin podłogowych.

Po dotarciu na miejsce oględzin moja hipoteza okazała się trafna, ale i sama zagadka oczywiście była banalnie prosta, wystarczyło skojarzyć: biurowiec, hol, tysiące kroków, kwarc, kilka lat użytkowania, żeby dojść do dość oczywistego wniosku.

W jakim rozwiązaniu szukał potwierdzenia klient, a jakie zaproponowałem ja?…

  • Panie Arturze, sam pan widzi… i myślę, że dobrze by było te podłogi nabłyszczyć jakąś emulsją akrylową, proszę mi zaproponować coś skutecznego, coś co zagwarantuje wysoki i przede wszystkim długotrwały efekt, no i oczywiście, żeby moje kadry sobie z tym w prosty sposób poradziły… aha, i żebym nie zbankrutował.

Jak zapewne wiecie, jest ogromny wybór „polimerów” na rynku profesjonalnych środków czystości, ale po pierwsze, sam nie jestem zwolennikiem tego typu rozwiązania na posadzkach kamiennych (traktuję je często jako ostateczność), a po wtóre miałem dość duże wątpliwości co do kadry pracowniczej która miałaby tę usługę wykonać (wymagane są: wiedza, odpowiednie umiejętności, czas i nastawienie się na spory wysiłek). Ponadto problem z wyłączeniem ruchu na kilka godzin w biurowcach nawet w weekendy wydawał się mało prawdopodobny, a to w przypadku „polimeryzacji” jest niezbędne.

Można oczywiście wykonać tzw. krystalizację, jeśli okładzina to miękki kamień naturalny, np. marmur, ale o ile takie rozwiązanie byłoby idealne dla końcowego efektu, o tyle jest to zadanie przeznaczone do wykonywania przez zawodowców, a na dokładkę bardzo kosztowne.

Co więc robić w takiej sytuacji?

W sukurs przyszła maszyna polerująca, w opisywanym przypadku konkretnie model Nilfisk BU500

Nilfisk BU500

Nilfisk BU500

 

urządzenie którego podstawowym, a właściwie jedynym zadaniem jest nabłyszczanie posadzek kamiennych, czy też jednoczesne nabłyszczanie i utwardzanie warstw polimerowych zabezpieczających przed zużyciem wykładzin wykonanych np. z pcv i innych wodoodpornych okładzin podłogowych które wymagają tego typu pielęgnacji.

Pamiętać przy tym należy, że zamierzonego efektu nie uzyskamy domową froterką, co niestety jest dość częstym wyborem usługodawcy, ze względu na cenę oczywiście.

Aby uzyskać pożądany efekt potrzebujemy grubo ponad 1000 obr/min i odpowiedniego pada, w tym przypadku w kolorze białym, ale równie dobry, o ile nie lepszy jest szary (naturalny) no i oczywiście o właściwej średnicy, czyli takiej, jaką posiada talerz obrotowy urządzenia, przeważnie jest to 500 mm. Jak łatwo się domyślić, domowa froterka nie da nam nawet 1/3 opisanych wartości, a nadmienię tylko, że te które tu przedstawiłem to takie przyzwoite minimum. Co równie ważne, praca takim urządzeniem jest wyjątkowo prosta, cicha i lekka, może ją wykonywać osoba bez najmniejszego doświadczenia z tego typu maszynami.

Jeśli już mamy w rękach „polerkę” to co dalej?… dalej to już z górki Drodzy Państwo.

Myjemy posadzkę, najlepiej środkiem do mycia i pielęgnacji ELIT 403 

ELIT 403 10L

ELIT 403 10L

 ze względu na zawartość niewielkiej ilości polimerów, które w kontakcie z padem napędzanym wysokimi obrotami wytwarza na polerowanej podłodze połysk. Dodatkową zaletą tego preparatu jest fakt, iż nie zmienia on w żaden sposób właściwości antypoślizgowych mytej posadzki, co jest rzecz jasna nie do przecenienia z punktu widzenia bezpieczeństwa użytkowników. Po umyciu i osuszeniu posadzki zaczynamy polerować, czyli uruchamiamy urządzenie jednym przyciskiem i pchamy w przód, lub ciągniemy do siebie. Jeśli oczekiwany efekt nie jest całkowicie zadowalający, można się wspomóc specjalistyczną emulsją do regeneracji warstw polimerowych (gotowy do użycia środek aplikowany na posadzkę przy pomocy spryskiwacza w formie mgiełki przed ostatecznym wypolerowaniem), wzmocni on efekt połysku i jednocześnie wyeliminuje ryzyko śliskiej posadzki praktycznie do minimum.

Mogę z pełną odpowiedzialnością za słowa przelane na ten felieton zagwarantować, że tak zastosowaną technologią, w prosty i niedrogi sposób uzyskacie zadowalający efekt końcowy. Wiem co piszę, bo wypolerowałem w swoim życiu zawodowym tysiące metrów kwadratowych posadzek różnego typu i nigdy się nie zawiodłem.

A jak było u naszego zmartwionego Klienta podczas testu urządzenia?… Było tak jak po moich tysiącach wypolerowanych metrów kwadratowych, czyli ostatecznie strzał w dziesiątkę.

Na dzisiaj to wszystko, zapraszamy niebawem na kolejną odsłonę ciekawych historii z życia wziętych, codziennych problemów, trudnych i banalnych, no i oczywiście po właściwe porady i rozwiązania.

Wasz, zawsze pomocny

Artur

2018-06-17T22:49:05+00:00